Rehabilitacja idzie dobrze, tylko pieniędzy brak

0
928
Zakład rehabilitacji
reklama

Z zabiegów rehabilitacyjnych korzystają pacjenci w każdym wieku, jednak większość stanowią osoby starsze. A w kolejkach trzeba czekać kilka miesięcy.

Trudno wyliczyć ilość i rodzaje zabiegów, z jakich korzystają pacjenci. Ćwiczenia, masaże, magnetoterapia, krioterapia, laseroterapia, inhalacje – to tylko niektóre z nich. Zapotrzebowanie jest duże i wynika z różnych rodzajów schorzeń. I chociaż możliwości przyjęć są większe, to jak zwykle wszystko sprowadza się do finansowania. Kontrakty zawarte z Narodowym Funduszem Zdrowia są zbyt niskie, aby można obsłużyć wszystkich chętnych. Stąd też wielomiesięczne kolejki. Zakład Rehabilitacji przy żarskim Szpitalu na Wyspie może przyjmować dodatkowych pacjentów, ale chcąc ominąć kolejkę musimy za to zapłacić. Jeśli kogoś na to stać, może skorzystać z zabiegów niemalże natychmiast. I nie ma obawy, że w ten sposób pozbawimy kogoś darmowego zabiegu. Miejsce jest dla wszystkich. Pretensji też nie mogą mieć pacjenci korzystający z rehabilitacji refundowanej przez NFZ, no chyba że do funduszu za zbyt niskie kontrakty.

Łęknica wyszła naprzeciw

Zakład rehabilitacji

Burmistrz Piotr Kuliniak osobiście prowadził rozmowy z NFZ w sprawie uruchomienia takiego punktu dla mieszkańców.

– Podczas wielokrotnych spotkań z szefostwem NFZ w Zielonej Górze otrzymałem zapewnienia, że pieniądze się znajdą. Ogłosiliśmy więc przetarg na dzierżawę drugiego piętra, w którym miałyby być świadczone usługi rehabilitacyjne. Przetarg wygrał Waldemar Jamrozik i z własnych środków wyremontował całe piętro w ośrodku zdrowia, gdzie teraz przeprowadzane są zabiegi. Miasto dzięki 50-procentowemu dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zamontowało przy budynku windę wartości 200 tys. złotych. Okazało się jednak, że NFZ na konkurs świadczenia usług rehabilitacyjnych dla gmin Łęknica, Trzebiel i Lipinki Łużyckie przeznaczył zaledwie 5 tys. złotych miesięcznie – mówi burmistrz Kuliniak. – To śmieszna kwota, która w zasadzie nie pokrywa nawet kosztów funkcjonowania zakładu. Tak naprawdę to ręce opadają. Człowiek się najeździ, nasłucha obietnic, a na końcu dostaje jakieś drobne kwoty. Obecnie jako gmina będziemy dopłacać do zabiegów dla mieszkańców Łęknicy około 30 tys. rocznie, tylko po to, by większa liczba łękniczan mogła skorzystać z rehabilitacji. Ale potrzeby i tak są znacznie większe – dodaje burmistrz. Piotr Kuliniak ocenia, że trzykrotne zwiększenie kontraktu mogłoby w sposób minimalny zaspokoić potrzeby na rehabilitację. Zapowiadana likwidacja NFZ, która miałaby nastąpić w lipcu, to dodatkowa niepewność, bo nikt tak dokładnie nie jest w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądało.

Wiesław Olszański, prezes żarskiego Szpitala na Wyspie

– Potrzeby będą cały czas, bo społeczeństwo nie przestanie chorować. Będą wręcz rosły, bo to wynika choćby z demografii. Bez odpowiedniego poziomu finansowania nie osiągniemy tego, czego oczekują ludzie – braku kolejek i natychmiastowego dostępu do wszystkiego. Medycyna nie jest tania. Zmieniły się technologie, więcej potrafimy, ale jest to kosztowniejsze. Z drugiej strony społeczeństwo się starzeje i jest większy popyt na te świadczenia. To nie jest to, co mieliśmy jeszcze 10 czy 15 lat temu, różnica jest zauważalna. Jeśli chodzi o opiekę zdrowotną, najwięcej kosztuje leczenie osób po 60 roku życia. Na to szpital też musi się przygotować. Planujemy budowę kolejnego pawilonu, a przez to zwiększy się liczba łóżek na oddziale wewnętrznym, na geriatrii i przy okazji rehabilitacja dla osób starszych. Wpisuje się to w potrzeby i ogólną strategię rozwoju służby zdrowia w naszym województwie. Póki co jednak realizujemy inwestycję rozbudowy oddziału dziecięcego i ginekologii. Jeśli chodzi o rehabilitację, to i tak robimy więcej, niż nam się płaci. Ale są granice, poza które nie możemy wyjść. Pracownikom przecież trzeba zapłacić, azot wykorzystywany przy niektórych zabiegach też musimy kupić, woda i prąd również kosztuje. Dostęp do usług rehabilitacyjnych mógłby być lepszy i może będzie to niepopularne co powiem, ale jest też pewna grupa pacjentów, którzy nadużywają obowiązującego systemu i korzystają z zabiegów, zabierając miejsce bardziej potrzebującym.

Maciej Pryka, fizjoterapeuta w ośrodku w Łęknicy

Zakład rehabilitacji

– Najczęściej trafiają do nas pacjenci z bólami kręgosłupa, stawów, po przebytych urazach. Ludzie są zadowoleni z tego, że ten punkt tu powstał, ale są też długie terminy oczekiwania. Mamy przygotowane gabinety i moglibyśmy przyjmować więcej pacjentów, nie możemy jednak tego robić, bo fundusz za to nie zapłaci.

Andrzej Buczyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ