Okazuje się, że chętnie pomagamy innym

0
711
reklama

O dobroczynności i wrażliwości na potrzeby bliźnich z ks. Krzysztofem Kwaśnikiem, proboszczem żarskiej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa rozmawia Andrzej Buczyński.

Niesienie pomocy bliźnim nie jest zjawiskiem niespotykanym?

– Ludzie bardzo chętnie chcą pomagać. Na Święta Bożego Narodzenia Caritas w naszej parafii organizował akcję „Rodzina rodzinie”. Przygotowanych było 30 kopert z opisami potrzeb konkretnych rodzin. Bardzo szybko się rozeszły, bo i chętnych do przygotowania paczek na święta było bardzo wielu. Trzeba też wspomnieć o tym, że młodzież ze szkolnych kół Caritas zbierała żywność w lokalnych marketach i z tego wykonano około 100 świątecznych paczek dla potrzebujących.

Potrzebujący są jednak przez cały rok.

– Ludzie szukają wręcz okazji do tego, żeby pomagać innym, szczególnie w okresie świątecznym. Ale też przy innych okazjach. Przy Caritas działa grono wspierających ubogich, którzy co miesiąc przekazują na ten cel zadeklarowane przez siebie ofiary. Z tych środków na przykład kupuje się węgiel, leki, czy też opłaca się rachunki za prąd.

Jest wiele potrzeb, ale i sposobów pomagania.

– Są ludzie którzy, pytają komu można pomóc. Jest bardzo wielu, którzy znajdują możliwości niesienia pomocy i mamy to na co dzień. Doświadczam tego i jestem przekonany, że wokół nas jest bardzo wielu dobrych ludzi, którzy bezinteresownie i bez rozgłosu pomagają. A wręcz zabraniają, by rozgłaszać to dobro, które niosą.

Skąd bierze się chęć czy potrzeba pomagania?

– Wiele osób zostało tak po prostu wychowanych, że nie potrafią patrzeć obojętnie na potrzeby innych. Ale tego też można się nauczyć. Jeśli nawet ktoś nie wyniósł tego z domu, to nie znaczy że jest zły. Są też osoby, które nauczyły się tego na przestrzeni lat swojego życia.

Można powiedzieć, że ludzie są dobrzy dla siebie?

– Widzę w ludziach ogromną wrażliwość na potrzeby innych i na to, by dzielić się z innymi. Spotykam się z ludźmi i słyszę różne historie. Ktoś opowiada, że sąsiad podwiózł go do lekarza, sąsiad podwiózł do kościoła, sąsiad pomógł rozpalić w piecu. To są drobne rzeczy, może nie rzucające się w oczy, ale świadczące o dobroci ludzkiej. Ludzie sobie pomagają, służą sobie, są życzliwi dla siebie. Tego dobra jest bardzo dużo.

ATB

ZOSTAW ODPOWIEDŹ