Przedszkolanka gubi dziecko

0
6224
ratusz w Lubsku
reklama

Po tym jak podczas wycieczki przedszkolaków, zgubiło się jedno dziecko, całe Lubsko trzęsie się od plotek. Matka o całej sprawie formalnie dowiedziała się dopiero dwa dni po fakcie.

Do wydarzenia, co oficjalnie przyznają w lubskim ratuszu, miało dojść podczas wycieczki dzieci z Przedszkola nr 2 do Jezior Wysokich, w piątek 17 lutego. Po powrocie do przedszkola okazało się, że brakuje jednego malucha – czteroletniego chłopczyka. Wybuchła panika. Nikt nie widział jak mogło do tego dojść i na którym etapie wycieczki zaginęło dziecko.

Zaczęło się gorączkowe poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji. Nauczycielki zadzwoniły do kierowcy autokaru, którym dzieci podróżowały w obie strony.

Kierowca nie zjechał jeszcze do bazy. Odebrał telefon, zatrzymał autokar i sprawdził siedzenie po siedzeniu. Na jednym z nich odnalazł śpiącego chłopca. Zbudził go i odwiózł do przedszkola.

Dzieci ujawniają prawdę

Kierowca wcześniej niczego nie zauważył. Trudno się dziwić. W końcu śpiącego między siedzeniami  małego chłopca nie jest łatwo wypatrzeć. Całe szczęście, że kierowca nie odstawił jeszcze autokaru do bazy. Trudno sobie nie wyobrazić, jaką traumę przeżyłby mały chłopczyk, który obudziłby się w zamkniętym autobusie, odstawionym gdzieś na boku.

Dyrektor przedszkola przebywała w dniu zdarzenia na urlopie. O wszystkim nauczycielki powiadomiły więc osobę zastępująca dyrektorkę. I na tym właściwie wszystko się w tym dniu zakończyło. Sprawa nabrała jednak szybko rozgłosu, bo dzieci, które wróciły do domów, zaczęły opowiadać rodzicom, o tym, że pani w przedszkolu płakała, bo zgubił się ich kolega. Od tego momentu informacja o zdarzeniu zaczęła się błyskawicznie rozchodzić „pocztą pantoflową”.

Opóźniona informacja

Dyrektorka przedszkola dopiero w poniedziałek, a więc po weekendzie, zgłosiła sprawę do zastępcy burmistrza Jerzego Wojnara.

– Pani dyrektor zgłosiła mi i Naczelnikowi Wydziału Spraw Społecznych, po poniedziałkowej naradzie dyrektorów, zdarzenie polegające na niedopatrzeniu przez opiekunów grupy wycieczkowej przy wysiadaniu z autobusu pod siedzibą Przedszkola, że brakuje jednego dziecka. – potwierdza Jerzy Wojnar.

Mama dziecka o całym zdarzeniu została formalnie powiadomiona także dopiero w poniedziałek. Miało się to odbyć podczas wspólnej rozmowy z dyrektorką oraz wychowawczynią grupy.

Do tematu wrócimy.

Jan Chunbar