Afera z piaskownicy. Starosta donosi na burmistrza

0
1264
reklama

Niby pismo urzędowe, z urzędowym numerem, ale w zasadzie to zwykły donos. A po przyjrzeniu się sprawie, to nawet nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.

W piśmie, które w imieniu starosty Janusza Dudojcia podpisała wicestarosta Małgorzata Issel czytamy: „Zawiadamiam o prowadzeniu przez Gminę Lubsko (…) ze swojej działki nr 14/16 obręb 6 Lubsko wydobywania piasku bez koncesji i wykorzystywania go do celów budowlanych na działce 899/1 obręb Białków”.

Taki donos wyszedł ze starostwa 20 czerwca i został skierowany do dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Poznaniu. W jego treści nie ma miejsca na domysły. Nie jest to zawiadomienie o możliwości, czy podejrzeniu nielegalnego procederu. Starostwo stwierdza czarno na białym – gmina Lubsko kopie piasek bez koncesji.




 Po co piasek?

Rzeczywiście, ostatnio Lubsko potrzebowało kilkaset ton piasku. Chcąc polepszyć i uatrakcyjnić mieszkańcom warunki wypoczynku nad zalewem „Nowiniec”, postanowiono między innymi kawałek terenu porośniętego trawą przerobić na piaszczystą plażę. Działka nr 899/1 w obrębie Białków, to właśnie teren rekreacyjny przy zalewie. Plaża już jest, całkiem spora i piaszczysta. Z wypoczynku nad wodą korzystają tam nie tylko mieszkańcy Lubska, ale i okolicznych gmin.

Skąd ten piasek?

Można zadać sobie pytanie, skąd gmina wzięła tyle piasku. Starosta donosi, że z gminnej działki nr 14/16 w obrębie 6. Cóż to za miejsce? Otóż, łatwo sprawdzić. Wystarczy wejść na internetowy geoportal. Pod adresem gis.lubsko.pl wpisujemy w wyszukiwarce numer działki i pokazuje się mapka ze wszystkimi danymi, adresem i lokalizacją. Szukamy kopalni piasku, a widzimy… budynek mieszkalny. Sprawdzamy więc w terenie. I cóż się okazuje? Pod wskazanym adresem zamiast piaskownicy albo dziury w ziemi po wydobytym piasku – czego można by się spodziewać po zawiadomieniu ze starostwa – widzimy prywatną posesję z domem, zielenią i zdziwionym właścicielem, który podlewa swoje warzywa. I ani grama piasku, którego można by wydobywać bez koncesji.

Burmistrz Lubska Lech Jurkowski

Lech Jurkowski, burmistrz Lubska

– Okręgowy Urząd Górniczy w Poznaniu powiadomił mnie, że przyjadą dokonać sprawdzenia w związku z zawiadomieniem, które do nich wpłynęło. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, o jaką sprawę chodzi. Kiedy przyjechał przedstawiciel OUG z Poznania i pokazał dokumenty, to nogi się pode mną ugięły. Nawet on sam stwierdził, że jak już urząd donosi na urząd, to jest brzydko. Wcześniej starostwo nie kontaktowało się z nami w tej sprawie. Dla mnie to jest ewidentne działanie po to, aby zaszkodzić.

Sprawdzone zostały działki wskazane w piśmie ze starostwa. Na Nowińcu stwierdzono, że jest tam piasek płukany, który kupiliśmy w Gryżycach. W sumie 325 ton. Wszystko było do zweryfikowania, pokazaliśmy dokumenty potwierdzające zakup.

Kto pod kim dołki kopie…

Można się tylko dziwić. Czy tak będzie wyglądała cała kampania wyborcza o fotel burmistrza w Lubsku?

I jakiż to mieszkaniec Lubska donosi, że dla wszystkich na Nowińcu robi się plaża i fajne miejsce do wypoczynku? Gdyby to jeszcze była prywatna plaża przy willi burmistrza robiona z pieniędzy publicznych, to co innego. I cóż to za mieszkaniec Lubska, który przeszkadza w realizacji inwestycji ważnych dla Lubska? Naprawdę trudno to zrozumieć.

Jest też druga strona medalu. Pismo urzędowe zawiadamiające o nieprawdzie. Jeśli ze starostwa wysyła się oficjalne pismo, w którym zawiadamia się, że burmistrz wykopuje piasek z prywatnej posesji, to jak to świadczy o urzędzie starosty Dudojcia? Jak można mieć zaufanie do urzędu, który wypisuje takie bzdury?

Wiadomo, każdy może się pomylić, każdy może popełnić błąd. Zdarza się. Ale coż to za urząd, który nawet porządnie donosu nie potrafi napisać?

A kwestię poruszoną na początku – czy śmiać się z tego, czy płakać – pozostawiam do rozstrzygnięcia Szanownym Czytelnikom.

Andrzej Buczyński