Trudne zadanie dla nowego dyrektora „Prusa”. List absolwenta

0
9687
reklama

I Liceum im. Bolesława Prusa w Żarach jest mi drogie. Jestem jego absolwentem (matura 2004), a dodatkowo moja Mama uczyła w Prusie przez prawie całe swoje zawodowe życie.

W różnych rolach (nauczycielskiego dziecka, ucznia i absolwenta) byłem świadkiem działania Dyrektorów Zdzisława Martyniuka, Marka Adamskiego, Danuty Dyzert i Jarosława Kropskiego. Jednak bez wątpienia Jerzy Kowalczyk, który funkcję tę sprawuje dopiero od kilku tygodni, ma z nich najtrudniejsze zadanie do wykonania. Przejmuje szkołę, która straciła prestiż i pozycję.

Były dyrektor LO im. Bolesława Prusa, Jarosław Kropski

W ciągu ostatnich dziesięciu lat zaprzepaszczone zostały osiągnięcia pokoleń nauczycieli i uczniów. Niegdyś Prus był niekwestionowanym liderem w regionie. Żeby chodzić do lepszej szkoły trzeba było dojeżdżać lub zamieszkać w Zielonej Górze. Natomiast w rankingu Perspektyw i Rzeczpospolitej z 2017 roku jest na 22 miejscu w województwie (czwarte od końca). To jest spadek aż o sześć pozycji w ciągu jednego roku. Lepszy ogólniak jest w Sulęcinie, Drezdenku czy w Szprotawie, czyli w miastach dwa, trzy razy mniejszych niż Żary. Ba, w samych Żarach mamy dwie inne szkoły ogólnokształcące (Społeczne Liceum Ogólnokształcące i Katolickie Liceum Ogólnokształcące), które w rankingach biją Prusa na głowę. Co się stało, że szkoła z lidera zmieniła się w outsidera?

Problemy zaczęły się w 2007 roku, kiedy Jarosław Kropski został dyrektorem (1 września 2007). W rankingu z roku 2008 Prus był na 64 miejscu w Polsce. Ale ten ranking dotyczył poprzedniego roku szkolnego (2006/2007), czyli przed objęciem urzędu przez Pana Kropskiego. W pierwszym roku jego pracy szkoła spadła na 139 miejsce, po trzech latach była już na miejscu 394, a od 2012 roku, w pięciu kolejnych edycjach rankingu, Prus nawet nie jest klasyfikowany, czyli zajmuje miejsce poza pierwszą pięćsetką najlepszych szkół w Polsce. Szkoła, która w 2006 roku była na 49 miejscu w kraju po pięciu latach pod przywództwem Pana Kropskiego wypadła z pierwszej pięćsetki, a po dziesięciu latach jest 4 od końca w województwie. (…)




W artykule, który ukazał się w jednej z lokalnych gazetw grudniu 2011, Pan Kropski mówił, że „najważniejsze są wyniki (…) uczniów na maturze”, a nie rankingi. Posługiwanie się procentową zdawalnością matur jako metryką służącą do oceny jakości kształcenia w szkole jest wygodną wymówką. To tak jakby biegacz na 100 metrów chwalił się, że jest w stanie w ogóle przebiec dystans, pomijając czas w jakim to zrobił. Nie ważny jest czas, ważne, że jakoś się doczłapałem do mety (daleko za konkurencją). Dodatkowo przynajmniej od 2011 roku do rankingu Perspektyw i Rzeczpospolitej zaliczane są wyniki matur i to stanowią aż 60% (2011), 65% (2012) lub 70% (2016) ogólnej oceny. W ostatnich rankingach wyniki olimpiad i konkursów to tylko 30% możliwych do zdobycia punktów. Ponadto od co najmniej 2011 roku (wcześniejszych danych nie udało się odnaleźć) prowadzony jest osobny ranking maturalny. Obejmuje on jedynie 200 szkół i w 100% opiera się na wynikach matur. Prus nie jest w nim notowany w 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016 ani w 2017 roku. Rywale zza miedzy (Katolickie i Społeczne Liceum Ogólnokształcące) wypadli poza 200 tylko w roku 2015, poza tym często zajmując miejsca w pierwszej 50. Dlatego argument Pana Kropskiego jest zupełnie nietrafiony, a spadek w rankingach świadczy wprost o spadku jakości kształcenia w szkole.

Z wywiadów w lokalnej prasie i telewizji, których Dyrektor Kropski udzielił w czasie swojego urzędowania, wyłania się obraz degrengolady i staczania się uczniów, którzy są słabsi niż w przeszłości. Pod komentarzem niezadowolonej uczennicy na jednym z portali społecznościowym pojawiła się odpowiedź administratora oficjalnego profilu Prusa: „(…) gdy tak mało się wie, tak mało się widzi i dostrzega, gdy TAK MAŁO SIĘ PRACUJE aby się doskonalić. Nawet zorganizowanie rozrywki dla siebie stanowi nie lada problem. No i zostaje najprostszy sposób – sklep monopolowy.” Akurat w tym przypadku to najpewniej nie Pan Kropski był autorem, jednak urywek ten odzwierciedla podejście szkoły do ucznia w ciągu ostatnich 10 lat. Co uczniowie mają sądzić o szkole, która ma o nich takie zdanie? A jest to zdanie z gruntu fałszywe i bulwersujące. Właśnie w tym czasie zacząłem uczyć studentów i są to fantastyczni ludzie, pełni pasji i chęci, wcale nie są gorsi od kolegów z Azji, Ameryki czy Europy Zachodniej. Ktoś mógłby powiedzieć, że studenci to nie licealiści. Jednak w roku 2005 było w Żarach tylu dobrych uczniów, by w rankingu z 2006 dwie żarskie szkoły były w pierwszej pięćdziesiątce w kraju (Społeczne Liceum Ogólnokształcące było na 4 miejscu, a Prus na 49)! I wciąż jest ich wystarczająco dużo, by Społeczne Liceum Ogólnokształcące i Katolickie Liceum Ogólnokształcące były w czołówce rankingu. Jeżeli jest coraz gorzej to jakim sposobem Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Banacha w Żaganiu pojawiło się w rankingu w 2013 po kilkuletniej przerwie roku na miejscu 378, awansowało w roku 2014 na 356, a w 2015 na 239 miejsce? Inna jest młodzież w Żaganiu niż w Żarach, że jest lepiej, a nie gorzej? Swoją drogą za moich czasów ludzie z Żagania dojeżdżali codziennie do Prusa. Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz było odwrotnie.

Innym przykładem, że Pan Kropski ma złe mniemanie o uczniach jest afera dotyczący wymuszania opłat za wydruki arkuszy próbnych matur. Mówił wtedy: „Myślę, że rodzice dali im (uczniom- dop. JP) wcześniej pieniądze, ale wydali na coś innego”. Czy uczniowie Prusa mają po 9 lat by tak o nich myśleć? Zresztą cała sytuacja była skandaliczna, co potwierdziła kontrola kuratorium. Dyrektorowi zarzucano dyskryminację i segregowanie uczniów. Inna lokalna gazeta 6 stycznia 2013 przytoczyła wypowiedź uczennicy „To było wyjątkowo poniżające. Nie wszystkich stać na taki wydatek. Poczułam się jakbym dostała policzek w twarz.” Ale Pan Kropski nie zrozumiał, że popełnił błąd, bo nie potrafił zadbać o swoich uczniów, zdobyć sponsorów, wygospodarować innych funduszy, czy w końcu skutecznie zebrać pieniądze przed maturą. Brnął dalej w swoich wypowiedziach – o jednej z uczennic mówił „dziewczyna obraziła się na nas i wyszła z budynku. Sprawdziłem. Jej rodzice do biednych nie należą.” Kim jest Pan Kropski, by decydować kogo na co stać? Jak sprawdził status materialny tego ucznia? Dla mnie jasne jest, że wspomnianej uczennicy chodziło o zasady, a nie o 20 złotych. Jak podała Gazeta Wyborcza (8 stycznia 2013) siedmioro uczniów do próbnej matury nie podeszło ze względu na nieuregulowaną płatność za wydruki arkuszy.

Trudność zadania Dyrektora Kowalczyka polega na tym, że kiedy konkurencyjne placówki szybko się rozwijały, to Prus roztrwonił kapitał budowany przez dziesięciolecia. Nie zazdroszczę wyzwania, ale wierzę, że gorzej już było.

dr Jan Paczesny

Jan Paczesny ukończył z wyróżnieniem Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Prusa w Żarach w 2004 roku. W 2009 obronił pracę magisterską na Wydziale Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a w 2012 pracę doktorską w Instytucie Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie (obie z wyróżnieniem). Od 2013 roku jest adiunktem w Zakładzie Fizykochemii Miękkiej Materii i Płynów Złożonych w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, a od 2016 przebywa na stażu naukowym w Korei Południowej (IBS Center for Soft and Living Matter). Dr Paczesny jest m. in. laureatem konkursu o Nagrody Naukowe Tygodnika Polityka, stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, Fundacji im. Rodziny Kulczyków, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (Stypendium dla wybitnych młodych naukowców), beneficjentem programu TOP 500 Innovators i zdobywcą nagroda III stopnia im. Wojciecha Świętosławskiego. Był kierownikiem grantów badawczych przyznanych przez Narodowe Centrum Nauki, Fundację na Rzecz Nauki Polskiej i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Poza publikacjami naukowymi (około 30, głównie w międzynarodowych, recenzowanych czasopismach branżowych) jest autorem patentów i zgłoszeń patentowych, a także popularyzatorem nauki w ramach stowarzyszenia Rzecznicy Nauki.

PaS