Wypić coli z kranu. Czy musimy panicznie bać się bakterii

0
717
Tak naprawdę to nigdy nie wiadomo, co płynie razem z woda z kranu
reklama

Niedawno w gminach Lipinki Łużyckie i Żary doszło do bakteriologicznych skażeń wody w wodociągach. Czy takie zdarzenia są podstawą do niepokoju? Czy wypicie takiej wody jest niebezpieczne dla zdrowia?
Bakterie są wszędzie, mamy je również w sobie. Co ciekawe, bakterie Escherichia coli występują w jelicie grubym i są bardzo pożyteczne – pomagają w rozkładzie pokarmu, a nawet w produkcji witamin. Jednak bakterie z grupy coli mogą skazić wodę pitną.Komunikat o wodzie niezdatnej do spożycia oznacza także, że wody takiej nie można również używać do mycia, a jedynie do celów sanitarnych, czyli po prostu spłukiwania toalet. Działania sanepidu są podyktowane rozporządzeniem, które mówi jasno, że w przypadku stwierdzenia określonego poziomu bakterii w wodzie, należy wprowadzić odpowiedni zakaz. Nie ma tu mowy o na przykład jakiejś warunkowej przydatności do spożycia.- Wodociągi, czy też urzędy gmin, są zobowiązane do poinformowania mieszkańców i jak najszybszej naprawy tej sytuacji, a więc wyeliminowania bakterii i tym samym przywrócenia wodzie odpowiedniej jakości – informuje Adrian Mazurek, kierownik sekcji higieny w żarskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.Czysta woda dostarczana jest mieszkańcom przy pomocy cystern i przenośnych zbiorników, a w tym czasie woda w wodociągach poddawana jest intensywnemu chlorowaniu i płukaniu. Po tych działaniach ponownie pobiera się próbki i jeśli wszystko jest w porządku, zakaz zostaje odwołany. Bez paniki

Badania jakości wody nie są wykonywane codziennie. W gminach, w których ostatnio stwierdzono skażenie, robi się to średnio co dwa miesiące. Przy dużym żarskim wodociągu próbki pobierane są średnio raz na miesiąc. Częstotliwość badań związana jest z ilością metrów sześciennych wody produkowanej na dobę. Im więcej, tym częściej. Dodatkowe badania przeprowadza się również w przypadku awarii, na przykład pęknięcia rury. Co z tego wynika? Otóż, do wodociągów mogła dostać się bakteria kilka tygodni wcześniej, niż wykryto to w badaniu laboratoryjnym. Mieszkańcy mogli pić skażoną wodę zanim wprowadzono zakaz przydatności do spożycia. Okazuje się, że nie stwierdzono w związku z ostatnimi zakazami jakiegoś wzrostu zachorowań. Najczęstszym objawem niepożądanego kontaktu z bakteriami mogą być bóle brzucha połączone z biegunką, która sama w sobie jest niebezpieczna, bo trwająca kilka dni doprowadzi do odwodnienia organizmu. W takich przypadkach należy bezwzględnie skontaktować się z lekarzem. Ale na szczęście organizm ludzki posiada mechanizmy, które walczą z bakteriami, dlatego też efekty wypicia skażonej wody mogą w ogóle nie wystąpić. Pamiętać jednak należy, że inaczej zareaguje organizm osoby w pełni zdrowej, a inaczej posiadającej obniżoną odporność. Małe dzieci mogą być bardziej wrażliwe na bakterie, niż dorośli.

Bakterie coli są mało odporne na ciepło i giną po 20 minutach już w temperaturze 60 stopni. Jeszcze szybciej przy gotowaniu wody. Niemniej jednak, jeśli stwierdzony zostanie brak przydatności wody do spożycia, to należy się do niego zastosować.

 W Żarach czysta

Adrian Mazurek z żarskiego sanepidu chwali miejscową stację uzdatniania wody z ulicy Piastowskiej i nie pamięta, aby w przeciągu ostatnich kilkunastu lat swojej pracy zostały odnotowane jakiekolwiek skażenia. Generalnie w Żarach woda jest bardzo dobrej jakości i wiele osób woli pić prosto z kranu, niż kupować butelkowaną. Jeśli czasem da się wyczuć chlor, to tylko dlatego, że dodawany jest do wody, aby zapobiec właśnie sytuacjom, jakie miały miejsce w okolicznych gminach. To są zabiegi profilaktyczne. Zgodnie z rozporządzeniem pewna ilość chloru może być w wodzie cały czas.

– Wodociąg jest urządzeniem, tak jak samochód, pralka, czy lodówka – mówi Adrian Mazurek. – Może działać bezawaryjnie przez lata, ale czasem może się też zepsuć.

 Skąd te skażenia

Krążą legendy, że szamba wylewane do rowów, czy bezpośrednio do gleby mogą skazić źródła wody. Teoretycznie tak, ale nie bezpośrednio. Woda czerpana jest z głębokości od 20 do 80 metrów, ale fekalia w końcu mogą dotrzeć i tam. Osoby, które w ten właśnie sposób pozbywają się nieczystości muszą mieć świadomość, że szkodzą sobie, swoim bliskim, sąsiadom i całemu środowisku.

Przyczyną zanieczyszczeń wody w sieci mogą być gospodarstwa domowe mające dostęp zarówno do wodociągu, jak i własnej studni, w której woda może być niekoniecznie najlepszej jakości. Swobodne przełączenie między tymi źródłami wody, bez zastosowania zaworu antyskażeniowego, może spowodować zassanie do wodociągu wody właśnie z prywatnej, czasem brudnej studni. O tym trzeba pamiętać.

 Lepiej badają

Od dwóch lat wykrywalność bakterii w wodzie wzrosła, ale związane jest to z wprowadzeniem bardziej dokładnych metod badawczych, a niekoniecznie z nasileniem występowania bakterii w wodociągach. Wniosek z tego nasuwa jest taki, że dzisiejsze zakazy przydatności wody do spożycia jeszcze kilka lat temu nie byłyby w ogóle wprowadzone. Po prostu, laboratorium niczego by nie wykryło.

Jeśli dziadek opowiada, że będąc dzieciakiem pił wodę z kałuży i doczekał sędziwego wieku, to nie znaczy, że nadal tak można robić. Przyczyną są chemikalia. Wystarczy spojrzeć na dowolny parking. Mamy niby takie nowoczesne samochody, a plamy oleju widać prawie wszędzie. Sanepid bada wodę również pod kątem około 60 szkodliwych substancji i póki co, na naszym terenie przekroczeń norm nie stwierdzono.

Andrzej Buczyński