Pudrowanie poprzedniej epoki, czy w końcu nadejdą zmiany

0
1701
Nyski Dom Kultury funkcjonuje w samym centrum Nysy. Jest świetnym przykładem faktycznej rewitalizacji, która polega nie tylko na nowych elewacjach, ale przede wszystkim na ożywieniu ścisłego centrum, które nie zamiera popołudniami i na weekendy
reklama

Podczas, gdy w Żarach na siłę podtrzymuje się przestarzałą infrastrukturę, służącą kulturze, to inni w tym czasie zdecydowanie idą do przodu.

I choć kultura w mieście ciągle się trzyma, to jest to już stan przedzawałowy. Czas to zmienić. Jeżeli w żarskiej kulturze nie nastąpią zdecydowane zmiany, to same chęci, dobra wola, ambicje i wytężona praca nie wystarczą – miasto pozostanie w tyle. Kontakt z rozrywką na poziomie i wysoką kulturą będzie możliwy, ale głównie poza Żarami. Dlaczego? Miasto nie posiada obiektu kultury, który spełniałby nowoczesne standardy i stał się miejscem, gdzie się chętnie idzie.

Kilka kroków do przodu

Inni w tym czasie poszli już do przodu. Porównajmy. Miasto Nysa na opolszczyźnie liczy ok. 44 tys. mieszkańców. To kilka tysięcy więcej niż Żary.  W Nysie – w przeciwieństwie do Żar –  nie widać dymiących fabryk, wielkich koncernów i wielkiego ruchu w biznesie. Miasto jest zadbane, czyste, ma ładne zabytki, nowoczesne (duże lepsze i większe niż żarskie) centrum handlowe, ale przede wszystkim – co jest ważne z punktu widzenia omawianego tematu – w samym sercu Nysy mieści się nowoczesny obiekt kultury.

Sala widowiskowa Nyskiego Domu Kultury liczy 465 miejsc w układzie teatralnym. Duża scena i odpowiednie zaplecze pozwala na organizację dużych widowisk teatralnych, baletowych, musicali i koncertów

Nyski Dom Kultury jako instytucja robi wrażenie i z pewnością jest chlubą mieszkańców. Budynek, za sprawą pozyskanych pieniędzy z funduszy europejskich,  doczekał się gruntownego remontu. W obiekcie prowadzone są zajęcia, w których bierze udział kilkaset osób w różnym wieku. Działają zespoły taneczne, trzy chóry, amatorski teatr, prowadzone są zajęcia telewizyjno-filmowe, fotograficzne, szachowe, animacyjne, wokalistyka. Prowadzone są także różne zajęcia tematyczne dla seniorów. Instytucja spełnia więc powierzone jej zadania w zakresie edukacji kulturalnej. Co ważne, w obiekcie nie ma praktycznie tygodnia bez ciekawego koncertu lub spektaklu teatralnego. Czasami ciekawe wydarzenia odbywają się nawet dzień po dniu. Dlaczego? Po prostu są stworzone do tego odpowiednie warunki techniczne – nowoczesna sala widowiskowa liczy 465 miejsc, scena jest duża, w obiekcie jest czysto i przestronnie, działają windy. Każdy, kto płaci za bilet, ma zapewniony komfort na najwyższym poziomie. Co należy podkreślić – koncerty i spektakle są organizowane głównie przez firmy zewnętrzne, które płacą niemałe pieniądze za wynajem sali, plakatowanie i inne usługi. Dom kultury na tym nieźle zarabia – budżet miasta zyskuje.

Co ciekawe, nie ma problemu z frekwencją – bilety rozchodzą się bezpośrednio w kasie lub za pomocą elektronicznego systemu sprzedaży. Tydzień w tydzień sala jest wypełniona, także dzięki zakupom zbiorowym, czy zamówieniom placówek oświaty. Efekt jest taki, że mieszkańcy miasta mają szeroki dostęp do kultury z najwyższej półki i z tego dostępu licznie korzystają. To ewidentna zasługa mądrej polityki tamtejszych władz miasta i ludzi kultury, którzy potrafili doprowadzić do powstania takiego obiektu.

Filia Żarskiego Domu Kultury w dzielnicy Kunice doczekała się właśnie nowej elewacji. Wcześniej remontu doczekał się hol, a na sali głównej zamontowane zostały nowe fotele. Obiekt może spełniać rolę dzielnicowego domu kultury, ale na organizację dużych wydarzeń artystycznych już się nie nadaje

Remonty bez przyszłości

 Żarska „Luna”, szumnie nazywana „salą widowiskową”, powinna przejść do lamusa historii. Swoje zadania spełniła. Była wystarczająca na lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Co jakiś czas jest modernizowana, ale pudrowanie staroci nie zmieni faktu, że obiekt jest przestarzały i mało funkcjonalny. Powodem do dumy nie powinien być niedawny remont toalet – cóż to za chluba? Obecnie w obiekcie trwają prace remontowe w holu – malowane są ściany, będą nowe płytki na posadzce, będzie nowa aranżacja, stoliki, krzesła. To wszystko, to tylko niezbędna kosmetyka, która tylko nieco trochę poprawi poczucie komfortu.

Dopiero niedawno przy budynku został wybudowany niewielki parking, który przez lata był słabo utwardzonym placem, pełnym dziur, który po deszczu zamieniał się w błoto. Niewiele to jednak zmieniło, jeżeli chodzi o miejsca parkingowe – obiekt po prostu takich nie ma. Sala „Luna” jest też mała – ma niewiele ponad dwieście miejsc, a to zbyt mało, żeby oczekiwać propozycji ciekawych koncertów czy spektakli. Dlaczego? Firmy organizujące wydarzenia artystyczne kalkulują koszty – mała sala oznacza bardzo drogie bilety, a to oznacza ryzyko. Lepiej więc organizować koncerty i wydarzenia artystyczne w miastach, które mają większe sale.

Co jakiś czas i owszem, do miasta przyjadą znani artyści, ale w ciągu roku można by mieć zdecydowanie o wiele bogatszą ofertę, a dyrektor domu kultury jeszcze by zarobił spore pieniądze z najmu sali.

Filia Żarskiego Domu Kultury w dzielnicy Kunice doczekała się właśnie nowej elewacji. Wcześniej remontu doczekał się hol, a na sali głównej zamontowane zostały nowe fotele. Obiekt może spełniać rolę dzielnicowego domu kultury, ale na organizację dużych wydarzeń artystycznych już się nie nadaje

Drugi obiekt Żarskiego Domu Kultury w dzielnicy Kunice doczekał się już remontu holu, nowych foteli na sali głównej i nowej elewacji. Na potrzeby tej dzielnicy budynek jest wystarczający, ale na potrzeby całego miasta już nie.

O byłej muszli koncertowej na zapleczu biblioteki przy ul. Wrocławskiej lepiej nie wspominać. To niechlubny symbol żarskiej infrastruktury kulturalnej.

 Kto jest zainteresowany?

Odwlekanie decyzji o budowie nowoczesnego obiekty kultury, jeszcze bardziej przyczyni się do pogorszenia obecnego stanu. Samo znalezienie miejsca na budowę, a potem zaplanowanie i pozyskanie pieniędzy, to długi czas. Trzeba ogłosić konkurs na zaprojektowanie obiektu, a potem jeszcze ten obiekt wybudować. W jeden rok się tego nie zrobi. Czas ucieka. Pudrowanie staroci na nic się zda. Zapomnieć też trzeba o bajkach, które swojego czasu snuli włodarze miasta, kreśląc wizje o funkcjonowaniu kultury w pałacu i zamku.

Wybory samorządowe za pasem. Warto zapytać, którzy kandydaci na radnych i burmistrza są tematem budowy nowoczesnego obiektu kultury w ogóle zainteresowani.

Paweł Skrzypczyński

Można w mieście przebudowywać kolejną ulicę i chodnik. Bardzo dobrze. To jest niezbędne. Idą na ten cel grube miliony.

Można też budować kolejne obiekty sportowe i rekreacyjne, których w mieście już przecież nie brakuje. Dziwi więc, że słychać głosy o potrzebie budowy kolejnych.

W infrastrukturę sportowo-rekreacyjną wpompowane zostały ogromne pieniądze. Sam basen przy ul. Źródlanej pochłonął kilkanaście milionów i kilka milionów niezbędnych inwestycji wokół niego. Były burmistrz Wacław Maciuszonek chciał mieć sukces, niektórzy radni też. Teraz basen jest wykorzystywany przez cztery miesiące w roku. Przez pozostałe miesiące trzeba ten obiekt utrzymywać.

Tymczasem wybudowany za kilka milionów obiekt kultury byłby wykorzystywany przez cały rok i mógłby zarabiać.

Polityczna gorączka wyborcza i populizm zakłóciły jednak logiczne rozumowanie. Czas na otrzeźwienie i mądre decyzje.

 Dla porównania koncerty, spektakle, wydarzenia w Nyskim Domu Kultury

od 12 listopada do 16 grudnia,

czyli nieco w ponad miesiąc

 12 listopada – Jezioro Łabędzie 12 list (Royal Lviv Ballet)

18 listopada – Grupa MoCarta (kabaret)

19 listopada – Finał polsko-czeskiej MiSS 50+

23-25 listopada – XXXV Ogólnopolski Przegląd Teatrów Amatorskich Proscenium

27 listopada – Kiedy kota nie ma (teatr Capitol z Warszawy)

1 grudnia – Teresa Werner (koncert)

2 grudnia – Alosza Awdiejew (koncert)

3 grudnia – Niedźwiedź. Oświadczyny (spektakl)

6 grudnia – Dorotka z krainy Oz (spektakl dla dzieci)

8 grudnia – Hajducka tajemnica (spektakl teatru amatorskiego)

14 grudnia – Koncert Bożonarodzeniowy

16 grudnia – Kabaret Nowaki