Aż miło pójść do sądu

0
1862
reklama

Budynek przy ul. Spokojnej to prawdziwy XXI wiek. Tymczasem stara siedziba wymiaru sprawiedliwości na Podwalu ciągle stoi pusta.

Wizyta w sądzie zazwyczaj kojarzy się z jakimś konfliktem z prawem. W większości przypadków tak jest, jednak nie do końca. Czasem trzeba udać się do sądu na przykład w sprawach ksiąg wieczystych, albo w celu ustalenia kwestii spadkowych po śmierci bliskich. Wchodząc do starego sądu można było na przykład minąć się w drzwiach z przysłowiowym bandziorem eskortowanym przez policję, co niekoniecznie jest komfortowym przeżyciem. Obecnie takie sytuacje nie mają miejsca.

Przy wejściu, na dzień dobry, umundurowany funkcjonariusz prosi o wyłożenie na tacę wszystkich metalowych przedmiotów i przejście przez bramkę z wykrywaczem metali. W pierwszym momencie wydaje się to nieco kłopotliwe, przypomina bardziej lotnisko niż urząd, ale takie procedury w żarskim sądzie mają swój cel.

– To, że mamy ochronę i bramki, nie jest tylko po to, aby nasi pracownicy czuli się bezpieczni – zapewnia Sabina Dragon, dyrektor żarskiego sądu – Przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo osób, które tu przychodzą – podkreśla.

 To była konieczność

Przed ostateczną przeprowadzką na ul. Spokojną sąd działał w trzech miejscach. Na Podwalu, na ul. Długosza oraz na Spokojnej – wydział ksiąg wieczystych został tam przeniesiony w 2010 roku z budynku prokuratury, gdzie zwyczajnie zaczęło brakować miejsca. To rozproszenie było kłopotliwe dla interesantów, którzy niejednokrotnie musieli wędrować między jedną a drugą siedzibą, żeby załatwić swoją sprawę.

W 2012 roku wystartowała inwestycja na Spokojnej. Mogła zakończyć się wcześniej, ale po drodze przydarzył się pożar. To niestety wydłużyło czas adaptacji obiektu o rok. Same zabiegi o nową siedzibę dla sądu trwały przynajmniej od dekady. Żary czekały na swoją kolej, ponieważ modernizacji wymagało wiele okolicznych sądów, jak chociażby w niedalekim Krośnie Odrzańskim.

Komfort obsługi

Oczekiwanie na rozprawę to dziś inny standard. Jest między innymi osobny pokój dla rodzica z dzieckiem, gdzie dzieci zwyczajnie mogą pobawić się zabawkami. Jest też specjalny niebieski pokój do rozmowy, czy przesłuchiwania dziecka w obecności psychologa. Bolączką poprzedniej lokalizacji był brak miejsc parkingowych. Teraz jest ich do dyspozycji aż 120. Powstał też punkt obsługi interesanta, w którym można załatwić część spraw, bez potrzeby chodzenia po całym budynku.

– Obok znajduje się również czytelnia akt, z którymi można się zapoznać bez konieczności odwiedzania poszczególnych wydziałów sądu – informuje dyrektor.

Dzięki przebudowie dawnego obiektu szpitalnego, sąd w Żarach znacznie przekracza obowiązujące obecnie minimalne standardy, wedle których buduje się tego typu instytucje.

Zwiększyła się ilość sal rozpraw, a co za tym idzie – sędziowie mogą załatwić więcej spraw w tym samym czasie. I co też ważne, sąd posiada salę konferencyjną, w której może przeprowadzać szkolenia dla swoich pracowników. Wcześniej organizowano je w ciasnych salach rozpraw.

Co ze starą siedzibą?

Od 24 października 2016 roku budynek przy ul. Podwale, który był główną siedzibą żarskiego sądu, do dziś stoi pusty. Sąd jest instytucją państwową, tak więc obiekt ten jest własnością skarbu państwa.

– Wystąpiliśmy do starosty o wygaszenie trwałego zarządu nad tym obiektem, mamy już zgody za to zarówno wojewody, jak i ministra sprawiedliwości – mówi Sabina Dragon. – Czekamy tylko na decyzję starosty, a co starostwo zrobi z tym budynkiem, to już pytanie nie do nas.

Sądowi ten budynek nie jest już potrzebny. Komu więc mógłby służyć? Czy mogłaby go przejąć jakaś instytucja miejska? Może przychodnia zdrowia? Będzie około dwóch tysięcy metrów kwadratowych powierzchni do zagospodarowania w centrum miasta. Pozostaje tylko kwestia niewielkiego parkingu… Przydałby się porządny remont i ewentualne przystosowanie do nowych potrzeb, o ile ktoś zdecyduje się na inwestowanie w tym miejscu.

Póki co, od przeszło roku, pracownicy sądu starają się utrzymywać swoją poprzednią siedzibę w należytym stanie, doglądają i sprzątają. Zimą chociażby trzeba odśnieżyć chodnik przed budynkiem, co niewątpliwie jest dodatkowym utrudnieniem w codziennej pracy.

– Z tego co pamiętam, decyzja wojewody o wygaszeniu była już w czerwcu, więc nie wiem, na co czeka starosta – zastanawia się dyrektor Sabina Dragon. – Oczekujemy na jakieś pismo ze starostwa – kwituje.

Do tematu wrócimy.

Andrzej Buczyński, foto AB