Susza sprzyja pożarom

0
717
Lipcowy pożar zboża w Zajączku. fot. KP PSP Żary
reklama

POWIAT ŻARSKI | O zagrożeniach pożarowych spowodowanych suszą z Komendantem Powiatowym Państwowej Straży Pożarnej mł. bryg. Robertem Słowikowskim rozmawia Andrzej Buczyński.

Lasów wokół nie brakuje. Czy z racji panujących upałów powinniśmy obawiać się pożarów?
– W powiecie żarskim mamy najbardziej zalesione nadleśnictwo w Polsce – Nadleśnictwo Lubsko. Na tym terenie były też, zaraz po Kuźni Raciborskiej, największe pożary lasów w Polsce. Ostatni w 1992 roku w okolicach Olszyny. Z racji dużego zalesienia oraz tego, że te lasy są w pierwszej kategorii zagrożenia pożarowego, cały czas monitorujemy sytuację. Temperatury przekraczające 30 stopni i utrzymujące się przez blisko dwa tygodnie powodują, że ściółka leśna jest wysuszona poniżej poziomu 10 procent, od którego zaczyna się zagrożenie. We wtorek, 31 lipca, wilgotność na terenie nadleśnictw Lubsko, Lipinki i częściowo Wymiarki, wynosiła około 3 procent.

Czy to wiąże się z zakazem wstępu do lasu?
– Z informacji uzyskanych w nadleśnictwach wiemy, że zakaz wprowadza się, jeśli wilgotność utrzymuje się na poziomie poniżej 10 procent przez okres minimum
5 dni. A że od czasu do czasu mamy jakieś lokalne opady i burze, to ten warunek jeszcze nie został spełniony. Z jednej strony to dobrze, bo ludzie mają swobodny dostęp do lasu – spacerów, rekreacji, jazdy na rowerze, które są formą letniego wypoczynku. Trudno byłoby to ograniczać. Niemniej jednak, trzeba być w lesie wyjątkowo ostrożnym. Musimy zwracać szczególną uwagę na palenie ognisk, nawet w miejscach wyznaczonych, czy chociażby na palenie papierosów w lesie. Mała wilgotność powoduje, że o pożar nietrudno. Nie powinniśmy też wjeżdżać pojazdami na tereny leśne. Lasy Państwowe to kontrolują. Szczerze mówiąc, to przy takich upałach strażacy powiatu żarskiego czują jakby siedzieli na tykającej bombie.

Strażacy mają dużo pracy?
– Od początku wakacji do końca lipca mieliśmy 146 interwencji, w tym 63 pożary i 68 miejscowych zagrożeń, czyli np. takich jak wyjazdy do zdarzeń drogowych. Na szczęście nie jest to szczególnie dużo. W samym lipcu zanotowaliśmy 10 pożarów w lasach, 18 pożarów traw, 6 pożarów pól i upraw rolnych oraz po 2 pożary torfowisk i ściernisk. Przy tym systemie wykrywania pożarów z wieżami obserwacyjnymi, jakie tutaj mamy, możemy szybko zareagować. Jednak każdy z tych pożarów przy tak wysokich temperaturach stwarza olbrzymie zagrożenie. Na terenie naszego powiatu mamy raczej duże powierzchnie pól uprawnych, które usytuowane są w bezpośrednim sąsiedztwie obszarów leśnych. W przypadku powstania pożaru, np. zboża na pniu, czy też ścierniska, jest to dla strażaków dodatkowe utrudnienie, ponieważ pożar w takich warunkach rozprzestrzenia się błyskawicznie i zwykle stwarza zagrożenie dla lasów. Do największych tego typu zdarzeń w miesiącu lipcu możemy zaliczyć pożar w Kumiałtowicach, gdzie spaleniu uległo
6 hektarów pszenicy i 1 hektar ścierniska oraz pożar w miejscowości Zajączek gdzie spłonęły 2 hektary zboża i ścierniska.

Lipcowe pożary w naszych lasach były duże?
– W ostatnim czasie były to głównie pożary o powierzchni do pół hektara. Naszym zadaniem jest jak najszybsze dotarcie na miejsce pożaru z odpowiednią ilością sił i środków. Drzewostany sosnowe jakie przeważają w naszych lasach bardzo szybko rozprzestrzeniają ogień i trzeba błyskawicznie podejmować decyzje o dysponowaniu kolejnych jednostek . Punkty obserwacyjne w Nadleśnictwach działają sprawnie i przekazują informacje do naszego stanowiska kierowania, które od razu wysyła zarówno jednostki Państwowej jak i Ochotniczej Straży Pożarnej. Trzeba też pamiętać o samochodach patrolowych Lasów Państwowych, które są wyposażone w zbiorniki na wodę i często podejmują działania jeszcze przed przybyciem strażaków.

W razie czego jesteście gotowi do działania.
– Dużo nauczyła nas historia i duże pożary, które mieliśmy tu przed laty. Również Lasy Państwowe inaczej podchodzą do zagadnień prewencyjnych w zakresie bezpieczeństwa pożarowego i gospodarki leśnej. Wieloletnie doświadczenia procentują. Las pielęgnowany jest w ten sposób, żeby minimalizować zagrożenia. Utrzymywane są pasy przeciwpożarowe. Służby zajmujące się wycinką zdają sobie sprawę, że wjeżdżając do lasu są jednocześnie największym zagrożeniem. Dzięki temu, że świadomość ludzi jest większa, liczę na to, że ten sezon uda się nam przeżyć bez większych zdarzeń. Takiej suszy nie było od dawna, ale mamy nadzieję, że niedługo znów spadną deszcze.

Przez lata prowadzone były akcje propagandowe mające na celu ograniczenie wypalania traw. Przyniosły efekt?
– Dzisiaj już nie słyszymy o takim nagminnym wypalaniu traw, jak to miało miejsce jeszcze dziesięć, czy piętnaście lat temu. Kiedyś mieliśmy mnóstwo wyjazdów do takich zdarzeń, a dzisiaj jest ich zdecydowanie mniej. Jednak czasem się to zdarza. Niestety starsi ludzie szczególnie na wsi wypalania traw i pozostałości roślinnych nauczeni są z pokolenia na pokolenie. Dziadek wypalał, ojciec wypalał. A od takiego wypalania zaczynało się wiele pożarów i to nie tylko lasów.

A przyczyny pożarów. To zawsze człowiek?
– Myślę, że wszystko to, co jest z człowiekiem związane. Głównie nieostrożność, nieświadomość i bezmyślność. Takich pożarów, których przyczyną jest piorun, naprawdę jest niewiele. Niestety, pożary powstają przez lekkomyślność, a wręcz głupotę. Wakacje są czasem wypoczynku. Kiełbaska z ogniska, czy grill są często organizowane przy okolicznych akwenach. Trzeba pamiętać, że wysypanie pozostałości z grilla gdzieś na suchą trawę i w pobliżu lasu jest potencjalnym zagrożeniem powstania pożaru. Na pewno w tym niebezpiecznym upalnym okresie powinniśmy zrezygnować z palenia ognisk, przy których nawet ognie lotne, czyli niespalone, rozżarzone cząstki materiału palnego przenoszone za pomocą wiatru i ruchów konwekcyjnych powietrza na znaczne odległości, mogą być przyczyną powstania pożaru. Niestety innym zagrożeniem jest na pewno spożywanie przy tym alkoholu, co dodatkowo osłabia naszą czujność i świadomość, a pobudza lekkomyślność.