Prawda i pamięć o zbrodni

0
2888
reklama

Żaranie oddali cześć Polakom bestialsko pomordowanym 75 lat temu w Hucie Pieniackiej.

W dniach 23-24 lutego 2019 roku odbyły się na dawnych Kresach Wschodnich RP uroczystości 75. rocznicy zagłady Huty Pieniackiej. Mieszkańcy tej wioski zostali w dniu 28 lutego 1944 roku w bestialski sposób wymordowani przez żołdaków ukraińskiej 14. Dywizji SS „Galizien” („Hałyczyna”) z pomocą miejscowych band UPA (tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii) oraz ludności ukraińskiej pobliskich miejscowości. Kilkudziesięciu Polaków zdołało przetrwać hekatombę wioski, dzięki czemu zachowały się dokładne relacje z przebiegu masakry, w których podawane są również nazwiska niektórych oprawców.

 Silna reprezentacja

Organizatorami uroczystości, jak co roku, było Stowarzyszenie „Huta Pieniacka” ze Wschowy, któremu od lat przewodzi Małgorzata Gośniowska – Kola a skupiające byłych mieszkańców wioski i ich potomków oraz ludzi związanych emocjonalnie z Kresami Wschodnimi II RP. W 75. rocznicę kaźni obchody miały szczególnie podniosły charakter, uczestniczyli w nich m.in. Minister – Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, Kancelarię Prezydenta RP reprezentował Minister Adam Kwiatkowski, byli także obecni polscy parlamentarzyści. Cieszyła obecność wojewody lubuskiego Władysława Dajczaka, którego rodzina także ma kresowe korzenie, bo wywodzi się z podlwowskiego Trościańca. Z dalekich Żar do Lwowa przybyli: dr n. med. Krzysztof Kopociński prezes Klubu Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. i dr n. med. Zbigniew Kopociński prezes żarskiego oddziału Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Nie zabrakło także przedstawicieli Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich z Żar, Zbigniewa Bałdygi i Bogusława Boczara. Niezwykle mocna i barwna grupa Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów pod wodzą Stanisława Szarzyńskiego przybyła z Przemyśla. Niezawodnie zjawili się także motocykliści Rajdu Katyńskiego, co przy panujących trudnych warunkach atmosferycznych należy szczególnie docenić i podkreślić.

Upamiętnieni zbrodniarze

Punktem kulminacyjnym obchodów w dniu 23 lutego 2019 roku była uroczysta Msza Święta o godz. 18.30 w Katedrze Lwowskiej koncelebrowana przez Biskupa Leona Małego. Ekscelencja wygłosił niezwykle emocjonalne kazanie, w którym niemal krzycząc zwrócił uwagę, odnosząc się do bieżącej sytuacji, że zbrodnia ludobójstwa oparta na nienawiści, może powtórzyć się w każdej chwili. Słowa Księdza Biskupa zostały znakomicie przyjęte przez uczestników nabożeństwa, którzy wcześniej zwiedzali Lwów i widzieli dziesiątki upamiętnień poświęconych ukraińskim zbrodniarzom wojennym i ludobójcom, w tym wielki pomnik Stepana Bandery przy Kościele św. Elżbiety. Jeżeli nie wyciąga się wniosków z historii a młodych ludzi na Ukrainie wychowuje w kulcie zbrodniarzy, to niestety może to zaowocować powtórzeniem takich haniebnych mordów w teraźniejszości bądź przyszłości. Nabożeństwo zakończyło się odśpiewaniem pieśni „Boże, coś Polskę”.

Odmienna wersja wydarzeń

Główne uroczystości w Hucie Pieniackiej odbyły się w dniu 24 lutego 2019 roku o godz. 12.00 przy pomniku ofiar. Duchowni rzymsko-katoliccy, greko-katoliccy i prawosławni odprawili ekumeniczną modlitwę. Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP Minister Adam Kwiatkowski odczytał list Prezydenta Andrzeja Dudy do uczestników uroczystości, w którym jasno określono, iż sprawcami zbrodni byli żołdacy ukraińskiej 14 Dywizji SS „Galizien” i miejscowe bandy UPA. Miało to szczególną wymowę, gdyż wśród mówców znalazł się również gubernator obwodu lwowskiego, Oleh Syniutka, który zakłamując fakty historyczne przypisał zbrodnię w Hucie Pieniackiej „faszystom i komunistom” i prosił, aby Polacy nie wiązali tej zbrodni z Ukraińcami. Warto podkreślić, że przy pomniku strona ukraińska ustawiła dużą tablicę informacyjną, na której w trzech językach (ukraińskim, polskim, angielskim) opisano ukraińską wersję zagłady Huty Pieniackiej, według której zbrodni dokonali niemieccy naziści ze względu na wcześniejsze brutalne mordy dokonywane na Niemcach i Ukraińcach przez „polską bojówkę” z Huty Pieniackiej. Dużym zgrzytem, nietaktem i brakiem poczucia przyzwoitości podczas uroczystości była obecność jakiegoś ukraińskiego pseudo historyka, który publicznie oskarżał tam o sianie kłamstw jedynego obecnego na uroczystości byłego mieszkańca wioski i bezpośredniego świadka jej zagłady Franciszka Bąkowskiego, a wszystko to rejestrowała ukraińska telewizja. Odpór tym ukraińskim kłamstwom dawali obecni tam Polacy, w tym członkowie Stowarzyszenia „Huta Pieniacka” z prezes Małgorzatą Gośniowską-Kolą na czele, która w bardzo wzruszającym wystąpieniu podziękowała wszystkim obecnym za pamięć i obecność w tym miejscu oraz wsparcie, jakiego udzieliło państwo polskie.

Uroczystość zakończyła się złożeniem wieńców i zapaleniem zniczy.

 

Krzysztof Kopociński

………………………………….

Czy zwycięży prawda?

Coroczna pielgrzymka Kresowian do Huty Pieniackiej odbywa się z potrzeby duszy i serca. Podróż trwająca kilkanaście godzin, zimno, sam dojazd do miejsca kaźni odbywający się furmankami, wszystko to stanowi duże wyzwanie, zwłaszcza dla starszych osób. Ujrzenie na własne oczy, po przebyciu kilkuset kilometrów, pustego pola będącego niegdyś polską wioską, na którym obecnie stoi pomnik i obok kilka krzyży nagrobnych, robi piorunujące wrażenie. Przestrzeń ta woła niemym krzykiem mordowanych bestialsko Polaków. Krążące nad tym miejscem stado kruków ponuro przypomina czas, gdy ptaki te żerowały na zwłokach pomordowanych mieszkańców wioski.

Państwo Izrael obowiązkowo wysyła swoją młodzież na wycieczki do miejsca zagłady Żydów w byłym KL Auschwitz, aby w ten sposób poznawała swą historię. Dlaczego państwo polskie nie organizuje takich wyjazdów dla polskiej młodzieży w miejsca, w których ukraińscy nacjonaliści dokonali ludobójstwa dziesiątków tysięcy Polaków? Może najwyższy czas to zmienić i czerpać z doświadczenia Izraela?

Wypada mieć nadzieję, że przyzwoitość i prawda zwycięży w końcu także na Ukrainie, zaś fałszerze historii i gloryfikatorzy zbrodniarzy wojennych odejdą w niepamięć. Na razie do tego jeszcze bardzo daleko, a wychowywanie nowych pokoleń młodych Ukraińców w ideologii banderowskiej wróży jak najgorzej. W Polsce musimy dbać o właściwe wykształcenie naszej młodzieży, by znała prawdę i czuła związek emocjonalny z kresami, by wiedziała „…że kresy dla nich to jest ziemia święta, krwią przodków w jej obronie cała przesiąknięta…”. Ostatni cytat jest fragmentem znakomitego utworu pt. „Pamięci” autorstwa Zbigniew Maurycego Kowalskiego, który to wiersz deklamował uczestnikom pielgrzymki do Huty Pieniackiej jeden z nielicznych ocalonych podczas zagłady, Franciszek Bąkowski – najlepsza z możliwych lekcji historii.

Wioska została zniszczona do fundamentów, jedynym śladem jej istnienia jest cmentarz a od kilkunastu lat pomnik upamiętniający ofiary tej straszliwej zbrodni. Państwo ukraińskie, które podjęło fatalną decyzję budowania swej tożsamości na gloryfikacji zbrodniarzy wojennych i ludobójców narodu polskiego (Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Dmytro Kłaczkiwski itp.), konsekwentnie fałszuje prawdę historyczną, zaprzeczając faktom doskonale udokumentowanym przez zawodowych historyków. Jest to główna przyczyna ciągłych prowokacji strony ukraińskiej wobec Polaków przyjeżdżających do Huty Pieniackiej i oddających hołd zgładzonym tam rodakom. Apogeum było wysadzenie w 2017 roku pomnika a następnie jego nieudolna rekonstrukcja i zmiana przez Ukraińców inskrypcji bez uzgodnienia ze stroną polską. Mimo protestów do chwili obecnej nie udało się przywrócić pierwotnego kształtu pomnika.

Minister Jan Józef Kasprzyk, podczas rozmowy z dr. dr. Krzysztofem i Zbigniewem Kopocińskimi, stwierdził m.in. : „…Była to zbrodnia ludobójstwa (…) Naszym obowiązkiem jest domagać się od strony ukraińskiej, by stanęła w prawdzie. Ważne jest to, abyśmy się dopominali, aby na terenie Ukrainy doszło do prac ekshumacyjnych (…) Ogromny hołd i cześć dla środowisk kresowych, które domagają się tego od lat…”. Podobne słowa żarscy lekarze usłyszeli z ust wojewody lubuskiego Władysława Dajczaka, który zapytany o zmasowaną krytykę, jakiej poddawani są Kresowiacy ze strony części polityków i dziennikarzy za ciągłe upominanie się o prawdę i groby dla zamordowanych przez Ukraińców krewnych, stwierdził: „…Nie przyjmuję i nigdy nie przyjmę do wiadomości, że ktoś kto wspomina swoich bliskich, którzy tutaj żyli, którzy mieszkali na kresach Rzeczpospolitej, którzy byli Polakami i tylko dlatego zginęli, że teraz wspominanie ich to jest jakieś jątrzenie. To jest absolutna nieprawda…”.

 

Krzysztof Kopociński

fot. nadesłane