Co z tym pyłem? Palić, czy nie palić

0
567
reklama

ŻARY | Powszechna wiedza na temat spalania pyłów jest z pewnością dość ograniczona, skoro można odnieść wrażenie, że i sami specjaliści gdzieś się w tym wszystkim jakby pogubili.

1 października 2018 roku firma Swiss Krono złożyła wniosek do Marszałka Województwa Lubuskiego o uznanie kory drzewnej i pyłu drzewnego za produkty uboczne nie będące odpadami. Takie produkty uboczne można traktować jako paliwo, potrzebne firmie głównie do zasilania palników uniwersalnych suszarni wiórów drzewnych i włókna drzewnego. Można odnieść mylne wrażenie, że nagle firma postanowiła coś sobie spalać i wystąpiła o zezwolenie.

Otóż nie. Firma już wcześniej spalała korę oraz pyły. Technologicznie nic się nie zmieniło. Po co więc nagle wniosek do Marszałka o coś, co już funkcjonowało? To konsekwencja zmiany ustawy o odpadach, która weszła w życie 6 września ubiegłego roku. W uproszczeniu można powiedzieć, że po zmianie ustawy firma zobowiązana była o ponowne ubieganie się o coś, na co wcześniej miała już pozwolenie. Marszałek Województwa Lubuskiego poprosił o opinię w tej sprawie Lubuskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, który postanowieniem z dnia 20 grudnia 2018 roku pozytywnie zaopiniował zgłoszenie uznania kory drzewnej oraz pyłu drzewnego za produkty uboczne niebędące odpadem. Marszałek wydał decyzję pozytywną 30 grudnia 2018 roku. Wszystkie te następujące po sobie procedury wynikają z zapisów ustawy o odpadach. Tymczasem w postanowieniu datowanym na 17 września 2019 roku Główny Inspektor Ochrony Środowiska stwierdzi nieważność postanowienia Lubuskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska z 1 października ubiegłego roku w części dotyczącej pyłu drzewnego. Zastrzeżenia dotyczyły między innymi spalania pyłów pochodzących w obróbki mechanicznej płyt w procesie produkcyjnym. GIOŚ powołuje się na wyniki różnych badań potwierdzających emisję szkodliwych substancji w wyniku spalania w zbyt niskich temperaturach .

Swiss Krono twierdzi, że te wyniki nie są adekwatne do procesów technologicznych stosowanych w żarskim zakładzie, a spalanie zachodzące w temperaturach rzędu 1000 stopni całkowicie eliminuje szkodliwe substancje. Na terenie zakładu przeprowadzone zostały kontrole w tym zakresie. Pobrana została również próbka pyłu, który jest spalany w piecach przemysłowych. Nie wiadomo jednak, czy już została przebadana, ponieważ o ewentualnych wynikach nie została powiadomiona jeszcze ani firma Swiss Krono, ani WIOŚ. Wygląda na to, że takie badanie laboratoryjne mogłoby rozwiać wątpliwości, czy pyły spalane w żarskim zakładzie emitują szkodliwe substancje. Tym bardziej, że jak przyznaje Lubuski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, takich badań wcześniej nie wykonywał.

W międzynarodowej normie PN-EN ISO 17225-1 dotyczącej biopaliw stałych, w punkcie 6.2.2 odnośnie produktów ubocznych i pozostałości przemysłu drzewnego czytamy „Do tej grupy są klasyfikowane produkty uboczne i pozostałości z produkcji z przemysłu drzewnego. Biopaliwa te mogą być chemicznie nieprzetworzone (na przykład pozostałości z korowania, z piłowania lub rozdrabniania, formowania, prasowania) lub mogą to być przetworzone chemicznie odpady drzewne z przetwórstwa drewna oraz z produkcji płyt lub mebli (klejone, malowane, powlekane, lakierowane lub w inny sposób przetworzone drewno), o ile nie zawierają metali ciężkich lub związków chlorowcoorganicznych w wyniku zastosowania środków do konserwacji lub powlekania drewna.” Ważne w tym momencie jest sformułowanie – „o ile nie zawierają”. Firma Swiss Krono twierdzi, że spełnia tę normę. Jak zwykle jednak bywa w tak kontrowersyjnych przypadkach, zapewnienia to jedno, a laboratoryjna weryfikacja i badanie, to drugie. Opinia niezależnych ekspertów wydaje się być tu nieodzowną, aby ostatecznie rozstrzygnąć, czy pyły wytwarzane w Swiss Krono nadają się do spalenia, czy też nie. Istotne jest to, że postanowienie Głównego Inspektora Ochrony Środowiska nie jest ostateczne. Oznacza to, że strona postępowania – w tym wypadku Swiss Krono – ma prawo w określonym terminie złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i z takiego prawa postanowiła skorzystać. W tym momencie nie wiadomo, ile czasu może potrwać „ponowne rozpatrzenie sprawy”. Dla mieszkańców Żar i okolic najważniejsze jest, aby sprawą zajęli się specjaliści w sposób fachowy i rzetelny, a efekty tych działań nie powinny budzić najmniejszych wątpliwości. Na razie pozostaje tylko czekać.

Andrzej Buczyński