Ostatni orkan to ostrzeżenie. Twoje drzewo wyrządzi szkodę, zapłacisz za to

0
803
Drzewo przy ul. Spokojnej w Żarach zostało przez urzędników zakwalifikowane do usunięcia. Jak widać - słusznie
reklama

Spadające konary, walące się drzewa, to efekty bardzo silnych wiatrów, które przeszły tydzień temu nad regionem. Nieszczęściu trzeba zapobiegać.

O zmianach klimatycznych mówi się od dawna. Gwałtowne wichury mogą pojawiać się coraz częściej. Oprócz różnych skutków wichur, dużym zagrożeniem nie tylko dla mienia, ale i życia ludzkiego, są walące się drzewa. Zdrowe, silne i mocno zakorzenione drzewo z reguły oprze się naporowi wiatru. Co innego stare, chore, czy spróchniałe. Drzewa, podobnie jak ludzie, nie żyją wiecznie. Trzeba to wziąć pod uwagę.

Co zrobić z powalonym?

Jeśli przewróci się drzewo na naszym terenie, na podwórku, w ogrodzie – przede wszystkim trzeba ocenić, czy nie zagraża bezpieczeństwu. To najważniejsze. Jeśli oparło się o budynek, najlepiej od razu wezwać straż pożarną. Gdy leży po prostu na trawniku, nie ma co wszczynać alarmu, bo w tym samym czasie w okolicy może być wiele pilnych sytuacji wymagających interwencji służb ratunkowych. W każdym przypadku jednak warto zrobić zdjęcia. To może się przydać później.

Drzewo na własnym podwórku możemy ściąć, jeśli obwód pnia  mierzony na wysokości 5 centymetrów od gruntu nie przekracza 80 cm w przypadku topoli, wierzb, klonu jesionolistnego oraz klonu srebrzystego, 65 cm w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego, 50 cm w przypadku pozostałych gatunków drzew. Takie drzewo mamy prawo porąbać i spokojnie spalić w kominku. Wycinka drzew większych wymaga zgłoszenia do urzędu gminy lub uzyskania pozwolenia. Są różne wymogi – inaczej jest w przypadku osoby fizycznej, a inaczej jeśli chodzi o przedsiębiorców. Dodatkowo, różne gatunki drzew muszą spełniać warunki określone w ustawie o ochronie przyrody. Warto to sprawdzić, jeśli taka sytuacja nas dotyczy. Załóżmy, że wiatr powali drzewo, którego wycięcie wymagałoby zgłoszenia. W tej sytuacji należy to zgłosić w urzędzie gminy tak samo, jakbyśmy chcieli je wyciąć. Nie ma znaczenia, czy zrobił to za nas wiatr. Tu mogą przydać się właśnie zdjęcia zrobione zaraz po zdarzeniu.

W obronie drzew

Prawie za każdym razem, gdy tylko jakieś drzewo wyznacza się do wycinki, podnoszą się głosy sprzeciwu. A to, że zabija się nasze zielone płuca, to znowu, że będziemy mieszkać na pustyni. Trzeba chyba jednak bardziej zaufać fachowcom, w ocenie których drzewa powinny być przycięte lub całkiem zlikwidowane. Dobrze pokazuje to przykład ulicy Spokojnej w Żarach. Tam urzędnicy wytypowali cztery drzewa, które mogą zagrażać bezpieczeństwu i powinny zostać usunięte. Nie obyło się bez protestów niektórych okolicznych mieszkańców. I co się okazało? Jedno z nich – jeszcze w trakcie załatwiania pozwoleń na wycinkę w starostwie powiatowym – orkan Ksawery przewrócił na pobliską wiatę śmietnikową. A gdyby akurat ktoś w tym czasie wyrzucał śmieci? Jak się okazuje – o tragedię nietrudno, a decyzja o wycince była słuszna.

Po ostatnich zniszczeniach na terenie województwa lubuskiego pojawiły się głosy, że trzeba zrobić akcję sprawdzania stanu drzew, głównie przy drogach.

Jak informuje Daniel Babula, zastępca naczelnika wydziału infrastruktury technicznej i ochrony środowiska w żarskim urzędzie miejskim, specjalne akcje nie są planowane. – Stan drzew na terenach miejskich sprawdzamy na bieżąco i jeśli jest taka potrzeba, występujemy z wnioskiem o wycinkę lub podejmujemy zabiegi pielęgnacyjne.

Kto pokrywa straty?

Najogólniej rzecz biorąc, zasada jest prosta. Jeśli upadające drzewo wyrządziło komuś szkodę, to zapłaci za nią właściciel terenu, na którym ono stało. Nie ma znaczenia, czy zrobił to drwal, czy wiatr. To ważne, bo jeśli drzewo przygniecie zaparkowanego w pobliżu maybacha lub ferrari, to może okazać się naprawdę dużym finansowy problem. A jeszcze większym, jeżeli drzewo kogoś zabije. Podobnie jak czujemy się odpowiedzialni za kwiatki w ogródku, ich pielęgnowanie i podlewanie, tak samo powinniśmy podchodzić do drzew. Co z tego, że dąb rośnie od dziesięcioleci i nigdy nikt się nim nie zajmował. Może przecież zachorować i przy kolejnej wichurze przewrócić się na garaż sąsiada.

Lepiej zapobiegać

Nie każdy jest i musi być fachowcem od drzew. Jeśli nie jesteśmy w stanie ocenić, czy z drzewem dzieje się coś złego, wtedy trzeba zasięgnąć opinii fachowców. Gdy z kolei wichura obłamie część korony drzewa, należałoby skonsultować ze znawcą tematu, czy pozostała część nie jest zbyt narażona na przewrócenie ze względu na zaburzenie równowagi. Przypadków może być sporo, a każdy w zasadzie jest indywidualny.

Nie zapominajmy też o ubezpieczeniach. Składka roczna, choć przez wielu uznawana za pieniądze wyrzucone w błoto, może okazać się znikoma w porównaniu do strat, jakie przyjdzie nam pokryć. Nikt nie ma wpływu na wiatry, które powalają drzewa. Ale potencjalnym ich skutkom można zapobiegać wcześniej.

ATB