EKO sreko, czyli nauka poszła w las

629
fot. Andrzej Buczyński

FELIETON LOKALNY | Przez lata tłukli nam do głów, że plastikowe butelki trzeba zgniatać przed wyrzuceniem do kubła. Łatwo nie było. Ale w końcu zrozumiał to prawie każdy głąb. I kiedy już w końcu w żółtych kubłach mieściło się kilkadziesiąt razy więcej butelek niż wcześniej, przyszły nowe rozkazy – nie zgniatać!!! A ja się martwię, co będzie z moimi ulubionymi bluzami polarowymi na zimne dni. W dodatku, z puszkami po piwie… to już w ogóle śmiech na sali.

To był rzeczywiście problem. Napój z butelki plastikowej wypity, butelka zakręcona elegancko i do kosza. Okazało się po jakimś czasie, że w śmietnikach jest mnóstwo powietrza zamkniętego w butelkach. Całe hałdy powietrza uwięzionego w plastiku. Ruszyła więc kampania edukacyjna. Zgniatamy, zgniatamy i jeszcze raz zgniatamy przed wyrzuceniem. Można było ręcznie, nożnie, a nawet przy użyciu mechanicznych zgniatarek. I pięknie. Prawie wszyscy ekologicznie świadomi zgniatali. W lipcu 2024 roku coś się zmieniło. Przyspawano plastikiem nakrętki do butelek. Eko-wniebowzięci twierdzą nawet, że dzięki temu wróciła po kilkunastu latach normalna zima. Nie wiem. Może? Ale po co? Wzrosły koszty ogrzewania. Niektórzy po latach zaczęli nawet kupować opony zimowe. Producenci soli drogowej i łopat do odśnieżania za to klaszczą z zachwytu. Bluzy polarowe pewnie sprzedawały się jak szalone, ale o tym za chwilę. Natomiast producenci dużych metalowych serc do charytatywnych zbiórek nakrętek plastikowych już chyba nie są tacy szczęśliwi.

Żeby nie było nudno, mamy teraz nowy trend ekologiczny. Kaucje za butelki plastikowe i puszki po browarkach. I za szkło. Pojawiły się automaty przy marketach, do których można je wrzucić, o ile owe automaty nie są akurat zapchane, jak to było wcześniej z kubłami pełnymi butelek z powietrzem. Często są zapchane. Kaucja za butelkę po mineralce i puszkę po piwku wynosi 50 groszy. Za szklaną butelkę to 1 zł. Jednak oddając taki „towar” do skupu, nie zarabiamy. Jedynie odzyskujemy część kwoty zapłaconej w sklepie, powiększonej o kaucję. Taki system kaucyjny obowiązuje w Polsce od 1 października 2025 roku. Ale… W przypadku butelek szklanych – moim zdaniem – ma to sens. Jeszcze jako dziecko dymałem do skupu z siatką pełną butelek różnych – po mleku, po śmietanie, czasem po wódce lub grodziskiej. Takie wtedy były butelki do recyklingu. Dla dzieciaka to frajda – kieszonkowe. Szkło jest bardzo dobrym materiałem do recyklingu. Podobnie jak plastikowe butelki PET, czy puszkowe aluminium. Szklaną butelkę można wykorzystać ponownie, ale butelkę plastikową cieniutką jak plasterek szynki za komuny, to już niekoniecznie. A wyobrażacie sobie, że producent piwa myje puszki oddawane w automatach, zamyka je w cudowny sposób i napełnione ponownie piwem wysyła do sklepów? Nie. Puszkowe aluminium można oczyścić i przetopić – zrobić z tego nowe puszki lub inne aluminiowe produkty. To po cholerę oddawać do automatu całe puszki i kiepskie plastikowe butelki? Dla 50 groszy za sztukę. A dlaczego nie możemy ich zgniatać? Bo automat recyklingowy ich nie rozpozna! My nie możemy ich zgniatać, ale takie puszki trafiają potem do sortowania i prasowania! Może to wszystko ma jakiś głęboki sens… jeszcze go nie dostrzegłem.

Wracając do bluz polarowych, milusich i cieplutkich na srogą zimę, która wróciła, bo te nakrętki od butelek najwidoczniej działają. Plastikowa butelka jest świetnym materiałem do recyklingu. Wrzucasz zgniecioną do kubła, a z tego robią kolejne butelki oraz bluzy polarowe, które w stu procentach można zrobić z butelek. Wyobraź sobie, że twoja bluza powstała z 30 dużych butelek plastikowych. Fajnie, prawda? Ktoś się napił, a ty masz potem z tego ciuszek. A jaki masz zysk z wrzucenia takiej butelki do automatu? Żaden. Bo już wcześniej zapłaciłeś 50 groszy więcej za ulubioną średniogazowaną mineralkę. W dodatku tracisz cenny czas na wyprawę do ekoautomatu. Czas, który można spędzić z bliskimi. (Tak a propos niedzieli bez handlu na przykład) No chyba, że organizujesz rodzinną wyprawę recyklingową z siatką butelek i puszek. Taki spacer. Spacery – jak wiadomo – są zdrowe. O ile akurat nie ma smogu. A jak nie lubisz ciężkich treningów siłowych i masz awersję do pakerów, nie martw się. Torba z dziesięcioma butelkami z plastiku nie zrobi z ciebie Pudziana. Co ciekawe, żeby zrobić bluzę z polaru, nie ma znaczenia, czy plastikowa butelka jest zgnieciona, czy nie. Po co zatem ten system kaucyjny? Żeby puszka wylądowała w automacie, zamiast w przydrożnym rowie. O ile w ogóle ktoś uzna, że warto jechać autem przez pół miasta z jakąś puszką do skupu. A tak naprawę, czy ktoś planując imprezkę – dajmy na to – na łonie natury, kupując szkocki alkohol za sporych kilkadziesiąt złotych w promocji, do tego napój typu cola za ładnych parę złotych, woreczek lodu i jeszcze mineralkę na kaca, będzie się przejmował „odzyskiem” w kwocie 2 złotych? O ile w ogóle uda się z tym wszystkim później do automatu. Niektórzy tak zrobią, niektórzy nie. Może wszyscy tak by robili, gdyby kaucja za byle napój w plastiku wynosiła 100 zł? I ponoć lodowce się topią, bo jest ocieplenie klimatu. To lepiej ten lód, zamiast do drinka, zawieźć na jakiś lodowiec, żeby wspomóc go przed topieniem. Jeśli pojedziesz tam autem, to będzie dramat. Rozważ, jaki ślad węglowy pozostawisz po sobie, gdy wpadniesz na pomysł, że zawieziesz pingwinom kilka kostek zimna.

I w pewnym momencie odkrywasz, że większość świata ma gdzieś ekologię. Co wcale nie oznacza, że recykling nie ma sensu. Bo ma. Tylko, że z ery zapychania śmietników butelkami plastikowymi wypełnionymi powietrzem, przeszliśmy do ery recyklomatów wypełnionych butelkami z powietrzem. I całymi puszkami po piwie, które pójdą do zgniatarki. A bluzy polarowe mają sens. Wszystkie zgniecione butelki by poszły na polary. A jeśli te niezgniecione pójdą jakimś cudem do mycia i odzysku, to czy polary nie zdrożeją? A jak producenci plastikowych butelek, zamiast takich cienkich, zaczną robić tylko grube, których się nie zgniata, tylko myje i ponownie wykorzystuje? Czy wtedy zabraknie plastiku z odzysku na polary? Tyle pytań, tyle eko-wątpliwości.
Jak żyć?

Andrzej Buczyński