A może książka…

17

Biblioteki dwoją się i troją, żeby zrobić frekwencję, gdy jakiś autor książki przyjeżdża i jest tak zwane „spotkanie autorskie”. I problemu z tłumami nie ma, kiedy akurat w roli głównej wystąpić ma np. profesor Bralczyk. Gorzej, gdy przyjeżdża ktoś mniej medialny.

Z tymi pisarzami to jest też tak, że jedni podczas bezpośredniego kontaktu zyskują i potem czytasz ich książki jak szalony, a drudzy, zupełnie odwrotnie. Jakby szacunek i uznanie do pisarza nagle ulatuje. Bo okazuje się, że zupełnie niefajny, niekontaktowy, zadufany i wyniosły.

Bywam to wiem, o czym piszę. Obowiązkowo, po każdym obcowaniu z pisarzem, zakupuję jego książkę. Czasem tytuł jest zupełnie przypadkowy. Innym razem sam autor zachęci do jakieś konkretnej pozycji, albo zostaje tylko jeden tytuł i wyboru raczej nie mam.
Dzisiaj postanowiłam napisać o kimś, kto tworzy całkiem niedaleko Żar, o Agnieszce Olejnik. Właściwie, bardziej o jej książce pod tytułem „Nieobecna”.

To kryminał z dużą dawką elementów psychologicznych. Sięgając po ten tytuł, spodziewałam się kolejnej, typowej dla tego gatunku lektury, a tu… pełne zaskoczenie. Książka wypełniona jest niebywałym napięciem. Zaciekawia i zaskakuje. Trudno oderwać się od czytania.

Opowiada o siostrach bliźniaczkach – Julii i Julicie – identycznych z wyglądu, a zupełnie różnych z charakteru. Julia, mężatka i mama małego Kacperka, uwielbia dobrze się bawić. Często prosi swoją siostrę o pomoc w opiece nad dzieckiem i „zamianę”. Kobiety zamieniają się na kilka godzin rolami. W tym samym czasie Julia się bawi, a Julita zajmuje się dzieckiem siostry… do dnia, w którym Julia zostaje brutalnie zamordowana. Wszyscy są przekonani o śmierci Julity. Tylko że ona żyje i bardzo szybko podejmuje decyzję o niewyprowadzaniu nikogo z błędu. Obawia się utraty Kacperka, ale także zabójcy. Skoro w jej domu zginęła Julia, to znaczy, że ktoś się pomylił i zabił nie tę siostrę?
Przyznaję, że w trakcie czytania udało mi się rozgryźć zagadkę. To jednak absolutnie nie odebrało mi przyjemności z lektury, ponieważ ta książka czyta się sama.
Wspomniałam, że bywam na spotkaniach autorskich, nie bez przyczyny. Poznałam Agnieszkę Olejnik osobiście. Fajna kobieta. I mieszka prawie tuż za rogiem.
Może choćby dlatego warto sięgnąć po książkę, która wyszła spod jej palców. Ja polecam. M.