Konserwator mądry… po szkodzie?

1234
Nowe rynny na domku winnym. fot. Andrzej Buczyński

ŻARY | Wróciły rynny na domek winny w parku przypałacowym. Poprzednie zostały skradzione. Tych nowych nie ma już po co kraść.

Skradzione wcześniej rynny wykonane były z miedzi. Aż się „prosiły”, żeby je ukraść. Co więcej, zakładano nawet że tak się stanie i planowano zamontowanie rynien plastikowych, jednak stanowisko konserwatora zabytków w tej sprawie było jednoznaczne. Rynny mają być miedziane i koniec.

Złodziejskie proroctwo szybko się ziściło. Miedź jest bardzo łakomym kąskiem dla amatorów łatwego zarobku bez pracy. Domek winny stojący na wzgórzu w głębi parku jest wręcz wymarzonym miejscem dla złodzieja. Cisza, spokój, nikt nie przeszkadza w złodziejskim procederze. Monitoring parkowy też złodziejowi nie straszny. Kaptur na głowę, twarz zamaskowana – szukajcie sobie potem wiatru w polu. Okazja czyni złodzieja, a miedziane rynny w takim miejscu są okazją wyśmienitą.

Ukradziono wszystkie. Przy okazji deszcze popsuły elewację. W końcu zamontowano nowe rynny. Tym razem była już konserwatorska zgoda na zastosowanie plastiku. Wygląda to ładnie i nikt tego nie ukradnie. Nie można było tak od razu? No właśnie.

Urzędnicy planowali zastosowanie pionowych rur, które odprowadzałyby wody opadowe z rynien pod poziom ścieżki wokół domku i potem dalej gdzieś na zbocze wzgórza. Wydaje się to prostym i skutecznym rozwiązaniem. Ale nie. Zgodnie z zaleceniem konserwatora zabytków, trzeba było zamontować tak zwane żygacze. Efekt jest taki, że wprawdzie woda nie cieknie po elewacji, ale rozpryskuje się na piaskowej ścieżce blisko ścian. Tym samym niszczy się nie tylko ścieżka, ale i elewacja domku.

Co jeszcze musi się zepsuć, żeby zmieniło się stanowisko konserwatora zabytków w sprawie rynien? Czas pokaże.

Tworzywo sztuczne całkiem zgrabnie udaje miedź. Jednak zamontowane żygacze niezbyt skutecznie odprowadzają wodę. fot. Andrzej Buczyński
Woda drąży skałę… fot. Andrzej Buczyński

Andrzej Buczyński