Po prostu ”Denio”, czyli teatr jednego aktora

355
Unia Kunice Żary 4 : 1 LZS Kado Górzyn. fot. Małgorzata Fudali Hakman

PIŁKA NOŻNA | Tak w skrócie można określić spotkanie Unii Kunice z LZS Kado Górzyn.

Pierwsza połowa meczu Unii Kunice z podopiecznymi Karola Widerowskiego zapisała się w historii tylko bramką strzeloną przez niezawodnego Michała Galika, bo samo widowisko było przeciętne i nie spowodowało żadnego zatrzymania akcji serca wśród kibiców na trybunach. Piłkarskie szachy trwające przez 45 minut były sygnałem, że oba zespoły mają dla siebie szacunek i wolały murować dostęp do bramki prezentując średniej jakość futbol niż zaatakować i narazić się na szybką kontrę. Niestety w końcówce spotkania Unia będąca chyba myślami już w szatani straciła koncentrację, czego efektem był gol „Supergalika”.

Po motywującej rozmowie w szatni, na boisko zalane po kostki wodą lejącą się nieprzerwanie z nieba, wyszła zupełnie inna drużyna gospodarzy. Zaraz po pierwszym gwizdku sędziego piłkę przejął Denis Matuszewski i popędził z nią, a może raczej popłynął, w kierunku bramki Radka Dąbrowskiego, który robił co mógł, żeby obronić strzał „Denia”, ale ugrzązł w bagnie na przedpolu i bożyszcze kunickich kibiców wyrównało stan spotkania. Ten szybki cios trochę ogłuszył górzyńską Kobrę, która nie mogła się pozbierać, zwłaszcza, że Denis vel „Lewy” nie zamierzał na tym poprzestać i do pierwszej bramki dołożył drugą, a potem trzecią i zaliczył klasycznego hattricka. Przy stanie 3:1 dla Unii, górzanie chyba się poddali i nie bardzo mieli pomysł jak ukąsić swojego bardzo dobrze dysponowanego rywala. Nieliczne, mało groźne, akcje rozbijały się o blok defensywny gospodarzy, do tego doszła nerwowość spowodowana,  delikatnie mówiąc, nietrafionymi decyzjami sędziego Gościniaka prowadzącego te zawody. Czary goryczy przelała bramka strzelona w 81. minucie przez Rafała Cyranę, po uprzednim przyjęciu piłki ręką w polu karnym. Na nic zdały się protesty, bo sędzia gola uznał. Wynik 4:1 utrzymał się do końca spotkania i kuniczanie wygrali z podopiecznymi Karola Widerowskiego, bo w drugiej połowie podjęli grę i postawili wszystko na jedna kartę zgarniając w nagrodę komplet punktów.

– W tym meczu mój zespół miał dwa oblicza. Z pierwszej części jestem zadowolony, prowadziliśmy grę, stwarzaliśmy sytuację byliśmy zespołem lepszym, w drugiej zespół z Kunic, dokonał zmian w sposobie swojego grania do których nie za bardzo potrafiliśmy się przystosować, do tego błędy indywidualne w działaniach defensywnych i stąd wynik, aczkolwiek uważam, że nie do końca oddaje wydarzenia na boisku i jest trochę za wysoki – stwierdził Karol Widerowski, trener Kado Górzyn.

Małgorzata Fudali Hakman