Wybuch w Swiss Krono. Czy mieszkańcy są bezpieczni?

0
3132
foto AB
reklama

foto AB

Groźny wybuch i pożar w fabryce Swiss Krono postawił na nogi 24 zastępy straży pożarnej. Walka z żywiołem trwała kilka godzin.

Pożar wybuchł w niedzielę, 14 maja ok godz. 22. Do zainicjowania doszło w instalacji transportującej wióry z suszarni OSB, które trafiają na linię produkcji płyt OSB. Prawdopodobnie była to iskra. Najpierw doszło do wybuchu, który przerodził się w pożar. Ogień pojawił się w kilku miejscach na instalacji: w przewodach, zasobnikach, urządzeniach technologicznych. Bezpośrednio objętym pożarem był zbiornik wióru suchego.

 Kilkugodzinna walka

Na terenie akcji pracował sztab Komendanta Powiatowego PSP w Żarach. Na miejsce zdarzenia przybył również Lubuski Komendant Wojewódzki PSP z grupą operacyjną. Specjalny samochód przywiózł butle z powietrzem. Strażacy walczyli z ogniem do godziny 3 w nocy.

– Na szczęście nikomu nic się nie stało, nie było ofiar, nikt nie ucierpiał. Informacja o zawalonym kominie, którą wszyscy powtarzali okazała się przesadzoną – podkreśla bryg. Grzegorz Lisik, rzecznik prasowy komendanta powiatowego PSP w Żarach.

Na skutek pożaru uszkodzeniu uległa część instalacji do produkcji płyt OSB. Ciągi technologiczne produkujące płytę wiórową i MDF działają normalnie.

 Rzecznik uspokaja

W fabryce podkreślają, że mieszkańcy nie powinni się obawiać.

W pożarze nie występowały substancje, mogące zagrozić życiu bądź zdrowiu naszych pracowników, mieszkańców Żar lub lokalnego środowiska. – zapewnia Jarosław Masina, rzecznik prasowy firmy.

Woda i środki zużyte przez służby gaśnicze zostały poprzez kanalizację odprowadzone do zakładowej oczyszczalni ścieków i poddane oczyszczaniu. Nie została zakłócona normalna praca oczyszczalni.

Przyczyny pożaru bada specjalna komisja, powołana wewnątrz zakładu.

 Czy mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie?

W kontekście ostatniego pożaru zachodzi pytanie czy mieszkańcy Żar mogą czuć się bezpiecznie. W fabryce funkcjonuje przecież zakład produkcji kleju. Można więc zapytać, czy miasto nie siedzi na tykającej bombie?

Kronopol (obecnie Swiss Krono) został uznany za zakład o dużym ryzyku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej. Na terenie zakładu używane są niebezpieczne substancje chemiczne: metanol i formaldehyd. Możliwymi zagrożeniami są: pożar, wybuch i niekontrolowane uwolnienie się substancji chemicznej. W dwóch ostatnich przypadkach, w wyniku rozszczelnienia instalacji technologicznej może dojść do rozprzestrzeniania się chmury gazowej, która jest zagrożeniem toksykologicznym dla ludzi i środowiska. Może ona przy kontakcie z ogniem lub innym źródłem zapłonu eksplodować. Jeżeli nie eksploduje, to może się przemieszczać z wiatrem. Toksyczne skutki mogą być odczuwalne kilkaset metrów od fabryki.

– Strumień zatrutego powietrza dochodzi w takim przypadku najdalej do ronda im. Żarskich Saperów – uspokaja bryg. Grzegorz Lisik z żarskiej komendy PSP.

Dopiero w 2011 zainstalowano w fabryce system termodetekcji wycieku gazu. Termoczułe kable wyłapują różnicę temperatur na rurociągu technologicznym. W przypadku rozszczelnienia systemu blokowane są automatycznie zawory na konkretnym odcinku rurociągu. Przy rozszczelnieniu i wycieku niespełna 3 kilogramów formaldehydu automatyka już zadziała.

Gdyby zawiodła automatyka, to instalację z formaldehydem mogą zablokować ręcznie  operatorzy z poziomu pulpitu sterowniczego.

System testowali strażacy. Zapewniają, że jest bezpieczny. Ewentualne rozszczelnienie wychwytywane jest błyskawicznie.

Wydział Produkcji Kleju jest odrębnym zakładem w spółce. Usytuowany jest w osobnej strefie pożarowej, tzn. w odpowiedniej odległości od innych budynków, tak, żeby ewentualny pożar nie przeniósł się na ten budynek.

– Obalam ten mit zagrożenia. Pisałem o tym pracę. Mieszkańcy Żar mogą czuć się bezpiecznie – zapewnia bryg. Grzegorz Lisik. – Bezpieczeństwo jest zapewnione na bardzo wysokim poziomie – podkreśla.

Brygadier przyznaje jednak, że kilka lat temu zakład nie miał tych zabezpieczeń. Wówczas strażacy ćwiczyli warianty z ewakuacją mieszkańców. W razie zagrożenia miały być podstawiane autobusy.

Można zapytać czy mieszkańcy miasta mieli wówczas tego świadomość?

– Od kilku lat nie ma konieczności ewakuacji mieszkańców, szczególnie osiedla „muzyków” – zapewnia Grzegorz Lisik.

Pomimo zapewnień ze strony strażaków, mieszkańcy zawsze mogą być sceptyczni. Poczucia bezpieczeństwa nie można przecież zagwarantować na 100 proc. Problemem może być np. to, że w okolicy ronda im. Żarskich Saperów funkcjonują ogrody działkowe i zbudowane zostały markety oraz restauracja. To wszystko bezpośrednio w miejscu, gdzie w przypadku awarii, ewentualnie może dotrzeć chmura toksycznych gazów.

PAS