Kominy płoną codziennie

0
1508
reklama

W sezonie grzewczym strażacy mają pełne ręce roboty. Praktycznie nie ma dnia bez wyjazdu do palącego się komina.

To prawdziwa plaga. Sezon jesienno-zimowy niestety obfituje w pożary kominów. Każdy dogrzewa się jak może, ale urządzenia grzewcze są w bardzo różnym stanie.

– Teraz mamy luty i praktycznie nie ma dnia, żebyśmy nie wyjeżdżali do takich pożarów – mówi bryg. Grzegorz Lisik, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Żarach. – Główną przyczyną tych zdarzeń są zaniedbania właścicieli budynków polegające na tym, że nie dokonywane są czyszczenia kominów z sadzy.

To zadanie dla kominiarzy, ale – jak się okazuje – niektórzy wolą zaoszczędzić na takim wydatku. Tyle tylko, że taka pozorna oszczędność może doprowadzić do tragedii, a koszty pożarowych zniszczeń będą znacznie wyższe, niż kominiarska usługa. Statystyki wskazują, że tego typu pożarów jest mnóstwo i mogą dotknąć wszystkich, którzy zaniedbali stan swojego komina. W ostatnim czasie na przykład takie zdarzenia miały miejsce na ulicy Pomorskiej w Żarach, w budynkach prawie że sąsiadujących ze sobą. Złudna oszczędność na okresowych przeglądach to ryzyko. W dodatku straty poniesione w wyniku pożaru dotykają nie tylko właścicieli budynków. Trzeba pamiętać, że każdy wyjazd strażaków opłacany jest z budżetu państwa, a więc tak naprawdę za lekceważenie przepisów przez niektórych, płacimy my wszyscy – podatnicy.

Jakie to przepisy? Otóż, przeglądy kominów z usuwaniem sadzy, tam gdzie opalamy drewnem lub węglem, powinny być wykonywane nie rzadziej, niż raz na trzy miesiące. Teoretycznie, jeśli latem nie palimy, to taki przegląd w lipcu możemy sobie odpuścić, ale absolutne minimum to kominiarska wizyta przed i po sezonie grzewczym.

Straż ostrzega

– Pożary sadzy są bardzo niebezpieczne, ponieważ powstają przy tym temperatury rzędu tysiąca stopni – ostrzega bryg. Lisik. – Przed przyjazdem straży pożarnej osoby, które nie wiedzą jak się zachować, próbują polewać komin, lub wlewać do niego wodę, a tego w żadnym wypadku nie można robić.

Takie działanie może spowodować pęknięcie komina, a to z kolei skutkuje przedostaniem się ognia na zewnątrz, z reguły na poddasze lub w stropy. I wtedy już tylko krok od nieszczęścia.

Inna rzecz, to naturalne nieszczelności komina, które mogą pojawić się w ciągu wielu lat eksploatacji w starych budynkach. Ubytki w spoinach cegieł cały czas się pogłębiają. Nawet jeśli regularnie czyścimy komin, to nieszczelności mogą spowodować wydostawanie się z niego gorących gazów spalinowych. Takie niepożądane źródło ciepła w pierwszej kolejności osusza materiały znajdujące się w sąsiedztwie komina, a po pewnym czasie potrafi zapalić te materiały. Na przykład drewniana konstrukcja dachu może się zapalić od promieniowania cieplnego o temperaturze już powyżej 200 stopni. Komin jest więc niebezpieczny nie tylko ze względu na ryzyko zapłonu sadzy.

– Przeglądy kominów pod kątem ich szczelności należy przeprowadzać przynajmniej raz do roku – przypomina Grzegorz Lisik.

Zagrażamy sąsiadom

W przypadku pożarów kominów zawsze istnieje ryzyko przerzutów ognia na sąsiednie budynki. Poza tym, do takich zdarzeń dochodzi także w budynkach wielorodzinnych. Pamiętajmy – nawet jeśli dbamy o swój komin, to zaniedbania sąsiada mogą bezpośrednio nam zagrażać. W budynku z kilkoma mieszkaniami zawsze jest tylko jeden dach, a jego zniszczenie dotyka wszystkich, a nie tylko sprawcę pożarowego zagrożenia.

W Żarach ryzyko konsekwencji takich zdarzeń jest mniejsze ze względu na możliwy szybki dojazd odpowiednio wcześnie zaalarmowanych strażaków. Ryzyko zwiększa się wraz ze wzrostem odległości od siedziby straży pożarnej. Ale pożar może powstać również w późnych godzinach wieczornych i nocnych, kiedy domownicy i ich sąsiedzi pójdą już spać. Jego zauważenie może okazać się zbyt późne, by stłumić go w zarodku. Strażacy posługują się przykładem niedawnego pożaru Pasażu Hayduk w Żarach – pierwsze jednostki dotarły na miejsce, gdy płomienie przedostawały się już ponad dach. Było to zdarzenie zauważone zbyt późno, a konsekwencje tego są powszechnie znane.

Ubezpieczenie to nie święty spokój

Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że ubezpieczenia domów i mieszkań od skutków pożarów mogą chociaż częściowo zrekompensować poniesione straty. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że ubezpieczyciel nie będzie chętnie szastał kasą, szczególnie gdy zauważy niedbalstwo właściciela budynku. Najprawdopodobniej znając przyczynę powstania pożaru, zażąda okazania kominiarskiego zaświadczenia o przeprowadzonym przeglądzie okresowym. Jego brak może skutkować odmową wypłacenia odszkodowania.

– Podobnie jest w przypadku aut – mówi bryg. Grzegorz Lisik. – Posiadanie sprawnego technicznie samochodu nie zwalnia nas z obowiązkowych przeglądów technicznych.

Strażacy informują, ostrzegają, ale sporo osób zwyczajnie to bagatelizuje. A przecież na bezpieczeństwie powinno nam przede wszystkim zależeć. W przypadku pożarów, przysłowie “mądry Polak po szkodzie” może mieć dotkliwe konsekwencje z naciskiem na szkodę, którą będzie utrata majątku, a w niektórych przypadkach nawet zdrowia i życia.